POPULARNE WPISY

czwartek, 25 czerwca 2015

Ale o co chodzi? Strobing.

Hej!
Od jakiegoś czasu zaczęło robić się głośno o tzw. "strobingu". Co to tak właściwie jest 
i z czym to się je? Spróbuję Wam choć odrobinę przybliżyć temat.

źródło: https://instagram.com/p/4U-IaGrMvC/
Strobing jest silnie powiązany z techniką fotograficzną, polegającą na używaniu lamp błyskowych. Co to ma do makijażu? Ano tyle, że wszelkiego rodzaju konturowanie odchodzi w niepamięć, a stosujemy efekt lampy: mega rozświetlenie!

Nadal bawimy się światłem, ale to koniec z zabawą w cienie. Zawitała moda na blask,  stawiamy na "wilgotną" skórę, na "glow" makeup. Podkreślamy jedynie te elementy twarzy, które łapią najwięcej światła. A mowa tu o środku czoła, łuku brwiowym, kącikach  wewnętrznych oka, szczytach kości policzkowych, czubku nosa, łuku kupidyna, brodzie. PS: Myślę, że cera tłusta/mieszana powinna odpuścić rozświetlanie strefy T, w związku z naturalnym występowaniem tego zjawiska... ;)
źródło: https://instagram.com/p/4UFtBioStJ/?taken-by=bellapierreofficial
Ta technika niesie za sobą wiele zalet. Przede wszystkim: lekkość i świeżość. 
Nie ma wymogu nanoszenia dziesięciu warstw podkładów o różnych odcieniach, 
by wymodelować odpowiednio twarz. Stosowanie rozświetlacza solo daje zdecydowanie naturalniejszy efekt, niż posługiwanie się ciężkimi maziami niełatwo dostępnego, odpowiedniego odcienia brązu. Koniec z zastanawianiem się: "Czy ten kolor nie jest 
za ciemny? A czy ten w ogóle będzie widoczny na mojej twarzy?" Oczywiście 
w wyborze odpowiedniego produktu panuje pełna dowolność: kredka, puder, rozświetlacz w płynie - wybierz to, co jest dla Ciebie najlepsze, z czym najlepiej 
Ci się pracuje i w czym czujesz się najpewniej. 
Dalej: poziom trudności strobingu jest zdecydowanie bardziej przyjazny większości 
z nas. Nie każdy potrafi odpowiednio wymodelować twarz ciemnym podkładem/pudrem tak, aby ostateczny efekt był zadowalający i nie wywoływał ataku śmiechu wśród otoczenia ;) Strobing przy okazji jest zdecydowanie mniej czasochłonny. Raz-dwa 
i gotowe. Choć wiadomo, trzeba uważać, żeby przypadkiem nie pokryć całej twarzy taflą, bo nie o efekt kuli dyskotekowej nam chodzi.

Oczywiście to, że rezygnujemy z konturowania, nie oznacza, że musimy coś zmienić 

w całej reszcie makijażu! Choć wyczytałam (a i się naoglądałam!), że strobing wygląda jednak najlepiej przy równie rozświetlonym oku. Myślę, że warto wypróbować.


Użyłam rozświetlacza My Secret, Face Illuminator Powder.
W najbliższym czasie postaram się aktualizować i dodać zdjęcie bez rozświetlacza, tj. sam podkład. Niesamowita różnica ;) Zdjęcia wykonane celowo w różnym świetle, gdyż aparat nie do końca chciał współpracować i łapać rozświetlenie.

Osobiście raczej nie zrezygnuję całkowicie z konturowania, ale kilka makijaży opierających się na technice strobingu na pewno się tu pojawi. A co wy o tym myślicie? Czy konturowanie jest passé?
źródło: https://instagram.com/p/4VC2hAPaCR/

wtorek, 23 czerwca 2015

Ja kontra Natura, czyli co upolowałam na promocji -40%.

Cześć :)

Jak wiadomo (a może i nie), właśnie trwają ostatnie chwile promocji (-40%) na kolorówkę
w drogeriach Natura. Postanowiłam, że pokażę Wam co sama dorwałam, być może zachęcę kogoś do skorzystania z okazji ;)

1. Kobo, Make Up Fixer Spray, cena regularna 24,99 zł, w promocji ~15 zł.
Jak sama nazwa wskazuje, jest to utrwalacz do makijażu w formie sprayu ;) To moje drugie opakowanie i uważam, że jest wart swojej normalnej ceny (nie są to miliony monet :)), a taki "gadżet" zawsze warto mieć na wypadek jakiegoś ważnego wydarzenia, 
gdy chcecie, by makijaż trzymał się całą noc w stanie nienaruszonym. Do użytku własnego zapewne wystarczy jedna butla, ale ja używam go również na koleżankach 
i postanowiłam zrobić zapas ;) Więcej o nim w osobnym poście (który już się pisze!).


2. Kobo, Fashion Eye Shadow nr 205 Golden rose - wkład, cena regularna 9,99 zł, 
w promocji ~6 zł. UDAŁO MI SIĘ!! Dorwałam najpiękniejszy cień na świecie ;) Na oku wygląda po prostu M I S T R Z O W S K O i robi cały makijaż.


3. Kobo, Mono Eye Shadow, nr 118 Khaki - wkład, cena regularna 9,99 zł, w promocji ~6 zł. Właściwie to uległam szałowi zakupów i wzięłam go ot tak. Ale wykonałam nim już kilka dziennych makijaży (czyt. roztarłam brązową/czarną kredkę na powiece, nałożyłam na to cień khaki, rozblendowałam jakimś brązem i narysowałam wyraźniejszą kreskę) 
i sprawuje się bardzo dobrze :)


4. Kobo, Pure Pearl Pigment nr 505 Sea Shell, cena regularna 9,99, w promocji ~6 zł.
Spodziewałam się złota, a dostałam złoto i róż. Nałożony na mokro opalizuje na róż! Pozytywnie się zaskoczyłam :) Całkiem przyjemny.


5. Kobo, Matt Bronzing & Contouring Powder nr 311 Nubian Desert, cena regularna 19,99 zł, w promocji ~ 12 zł. Trochę się bałam, że będzie za ciemny, ale ostatecznie wyszło 
na to, że Sahara Sand jednak byłaby za jasna i dobrze zrobiłam kupując ciemniejszy :)

6. My Secret, Face Illuminator Powder, cena regularna 14,99 zł, w promocji ~9 zł. Go najciężej było dorwać, bo ten rozświetlacz rozszedł się jak świeże bułeczki. Ma piękny szampański odcień, zobaczymy, jak będzie się utrzymywał na twarzy.


7. My Secret, Star Dust Eye Shadow 1, cena regularna 6,99 zł, w promocji ~4,20 zł. Potrzebowałam na gwałt pigmentu (cienia?), właśnie w takim... kolorze. Nie do końca wiem jak go opisać, zobaczcie na zdjęciach. Właściwie mogłabym dokupić kilka innych nawet w tej zwykłej cenie ;)


8. Catrice, pomadka do ust Ultimate Colour –Lip Colour nr 050 Princess Peach, cena regularna ?~17-18 zł, w promocji ~10 zł (nie jestem pewna, nie mam rachunku :(). Pomadek kilka mam, ale zapragnęłam takiego odcienia i od kilku dni poszukiwałam właśnie brzoskwinki. Na ustach wygląda delikatniej :)


SWATCHE:


Chciałam jeszcze kupić błyszczyk w słoiczku z Kobo, ale z tego co widzę, to zostały wycofane? Nie wiem, nie chcę wprowadzać nikogo w błąd, ale żałowałam, że nie kupiłam go wcześniej... Znacie jakieś dobre, BEZBARWNE błyszczyki? Kupiłyście coś na -40% 
w Naturze? Jak bardzo zaszalałyście? Dajcie znać! :)